Dziś jak zwykle rankami poszedłem na polowanie. Zaszedłem dalej niż zwykle... Pod sam wąwóz... Tam zobaczyłem Tamrai'ego. Trochę podsłuchałem, co mówi.
- Zaatakujemy za trzy dni. O świcie... Nie będą mieli szans się bronić...
Przestraszyłem się i uciekłem. Prosto do Mary. Muszę jej o tym powiedzieć!
- Mary! Mary! - krzyczałem
Lwica spojrzała na mnie.
- Co się stało? - zapytała
- Wojna! Tamari chcę zaatakować!
Opowiedziałem jej wszystko.
- Zwołać wojska. Zaatakujemy pierwsi. - Mary wydała rozkaz
- Ale jak to?! - krzyknęła Melody - My nie atakujemy...
- To się zmieni. Nie mogę ryzykować. - powiedziała Mary
C.D.N
- Zaatakujemy za trzy dni. O świcie... Nie będą mieli szans się bronić...
Przestraszyłem się i uciekłem. Prosto do Mary. Muszę jej o tym powiedzieć!
- Mary! Mary! - krzyczałem
Lwica spojrzała na mnie.
- Co się stało? - zapytała
- Wojna! Tamari chcę zaatakować!
Opowiedziałem jej wszystko.
- Zwołać wojska. Zaatakujemy pierwsi. - Mary wydała rozkaz
- Ale jak to?! - krzyknęła Melody - My nie atakujemy...
- To się zmieni. Nie mogę ryzykować. - powiedziała Mary
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz