piątek, 30 maja 2014

Od Melody 4

Wszystko wyjaśniono mi po drodze. Nie mogłam się doczekać ze spotkania rodziców - duchów i Tako! Gdy byliśmy już na miejscu widziałam masę duchów. Dawni królowie. I inne zwierzęta.
- Chodź - powiedziała Mary
Poszliśmy przed siebie.
- Na pewno wiesz, gdzie idziemy?
- No tak
Poszliśmy do dziwnego namiotu.
- Mama! Tata! - krzyknęłam
- Witaj Skarbie. Wszystkiego Najlepszego.
- Dziękuję
W tedy wszyscy zaczęli składać mi życzenia.
- Gdzie Tako? - zapytałam
- No... Ale go tu nie ma...
- To on żyje? - zapytała Mary
C.D.N

środa, 28 maja 2014

Od Mary 9

- Wszystko naszykowane? - zapytałam Paullę.
- Tak, możemy ruszać.
- Pójdę po Melody.
Poszłam do jej jaskini.
- Melody? Jesteś?
- Tak, tu - usłyszałam głos
- Może chcesz iść z nami ana wyprawę.
- Z wielką chęcią.
Wyszliśmy. Po drodze zajrzałam do ptaszka. Gdy wszystko skończyłam ruszyliśmy.
- Najpierw za skałą trzeba znaleźć portal. Znajdziemy się w wieży. Z tam tond na górę i kolejny portal. Później pojawiamy się na łące. Idziemy około całą noc. Rano dochodzimy do wodospadu. Za wodą jest jaskinia. Trzeba wypowiedzieć słowa : Medulo - Kzuro. I kolejny portal. Ten już ostatni i przeniesie nas tam gdzie chcemy. Wszystko zajmie 2 dni. Nie dużo. - opisałam przed podróżą.
C.D.N

poniedziałek, 26 maja 2014

Od Mary - Dzień Matki

Szłam przez Sawannę. Było mi smutno. Wszystkie zwierzęta zbierały kwiaty dla mam. W pewnej chwili usłyszałam płacz. Zajrzałam za kamień. Siedział tam mały ptaszek, ze złamanym skrzydłem.
- Co się stało?
Opowiedział mi historie z Tamrim.
- Wejdź mi na głowę, zaniosę cię do mojej jaskini.
Mały najpierw nie chciał, ale wszedł.
- Jak się nazywasz?
- Diego. A ty?
- Jestem Mary
Poszliśmy do mojej jaskini. Zrobiłam małemu gniazdko i przyniosłam ziarna. Usztywniłam też złamane skrzydło.
- Twoje dobre serce, będzie ci zapamiętane - powiedział
Koniec.
***
Dziś takie krótkie. :D

sobota, 24 maja 2014

Od Tamariego 3

Uciekłem. Ich było więcej, a ja i głupie stado pum przegrałoby. Musiałem coś wymyślić. Zobaczyłem ptaka. Z całej siły uderzyłem łapą.
- Ał.. - pisnął
- Oj, przepraszam - i zapchałem go z góry na której stałem.
Mały ptaszek ze złamanym skrzydłem powiedział do mnie:
- Wszystko co robisz będzie Ci zapamiętane! - krzyknął piskliwym głosikiem
 Zacząłem się śmiać.
- Co mi możesz zrobić? Zadziobać ucho? Hahaha
Mały wkurzył się i poszedł w stronę Lwiej Skały
C.D.N

czwartek, 22 maja 2014

Od Gabriela 6

- Kto to może kraść? - zastanawiałem się z Melody
- A co sądzisz o Boni i Claydzie?
- Masz racie! Przecież kiedy oni dołączyli, zaczęły się kradzieże.
- Ty śledź Clayda, a ja Boni.
Kiwnąłem głową.
- Ale nie mów nic Mary. Musimy mieć dowody.- dodała
Zacząłem śledzić Clayda. Wchodził do dziwnej jaskini. Pod wieczór spotkałem się z Melody pod skałą. Też mi mówiła o jakiejś jaskini. Rano weszliśmy tam. Były tam zamknięte zwierzęta i góra mięsa.
- Chodźmy do Mary.
Melody zgodziła się. Już za kilka minut byliśmy z Mary pod jaskinią. Ku naszemu zdziwieniu byli tam Boni i jej brat. Przyznali się do wszystkiego.
- I co teraz? - niecierpliwiły się lwy. - Wygnanie?
W końcu Mary wyszła ze swoim wyrokiem.
- Wygnanie! - krzyczały zwierzęta
- Nie, daje im drugą szanse. Ale jeśli jeszcze raz coś zginie, zostaną surowo ukarani.
C.D.N

wtorek, 20 maja 2014

Od Angeles 1

- Dziękuję - powiedziałam do Mary, pozwoliła nam dołączyć. Poszliśmy z Rodney'em do jaskiń. Rano, gdy się obudziłam malucha nie było.
- Rodney!
- Rodney!
- Rodney!- krzyczałam przez płacz
- Rodney!
Poszłam do Mary.
- Nie ma Rodney'a, nie reaguje na wołanie i go nigdzie nie ma.
Mary pobiegła po wojsko. Opowiedzieliśmy wszystko.
- Trzeba o znaleźć - powiedziała Melody
- Gepardy! - rzekła Mary - Przeszukajcie tereny.
W tamtej chwili przybiegł Gabriel.
- Słyszałem krzyk!- krzyknął
Opisał to miejsce.
- Szybko - oznajmiła Mary
Zaczęliśmy biec pierwsze ; ja, Mary, Melody i Gabriel. Wojsko biegło z tyłu.
 - Schowajcie się w krzakach - Mary wskazała na wojsko
Tak jak myślałam. Ten cały Tamari, miał mojego syna za sobą.
- Oddaj tron, albo kociak zginie! - warknął - Jesteście sami, a ja mam stado pum i tak przegracie.
- Teraz! - ryknęła  Mary.
Wszystkie lwy i gepardy ze stada skoczyły na pumy. Mary na Tamariego. Mały Rodney przybiegł do mnie.
- Nic ci nie jest? - zapytałam
- Nie, mamo.
Po wygranej walce mały nam wszystkim opowiedział o porwaniu.
- Dziękuję - szepnęłam do lwów i gepardów.
C.D.N

niedziela, 18 maja 2014

Od Olivi 1

Szłam do wodopoju. Droga nie była daleka, ale w taką pogodę (gorąco) każdemu chciało się odpocząć w cieniu. Weszłam do lasu. Zobaczyłam tam nie znaną lwice i lwiątko. Leżeli na ziemi.
- Co się stało? - zapytałam
- Jesteśmy strasznie zmęczeni ucieczką -  rzekła lwica - Jakiś lew napadł nasze stado.
- Jak wyglądał?
- Taki czarny.
- Tamari - powiedziałam - Jak się nazywacie?
- Ja jestem Angeles, a to mój syn Rodney.
Spojrzałam na malucha.
- Chodźmy do Mary, ona na pewno pozwoli wam dołączyć.
C.D.N

piątek, 16 maja 2014

Od Paulli 2

Zajmowałam się aktualnie moimi sprawami. W stadzie jestem takim Ninja. Co dziś robiłam? Byłam wtajemniczona z Mary. Powiedziała mi o podróży, którą planuje. Miałam zaprosić osoby z jej listy. Pierwszy był Peter. Powiedziałam o wszystkim.  Dalej na liście Łukasz i Hubert. Też zostali zaproszeni. Kolejni z listy to była Olivia i Vicki. Gabriel na końcu.
Jak wyglądał list:
Droga Paullo!
Szykuję podróż. Zaproś te osoby:
Peter
Łukasz
Hubert
Olivia
Vicki
Gabriel
I Ty
Będzie do podróż do innego wymiaru. Nie mów nic Melody. To dla niej niespodzianka urodzinowa. W tym innym wymiarze jest świat duchów. Poszukamy naszych rodziców. Na pewno się ucieszy. Spotkajmy się o zachodzie słońca w Świątyni.
                                                                                                                     Mary
Był już zachód słońca. Poszłam. Świątynia to miejsce gdzie są magiczne piłki. Byliśmy po nie kiedyś.
C.D.N


środa, 14 maja 2014

Od Mary 8

- Ale się rozpadało - powiedziałam do Melody.
- Nom
W pewnej chwili przybiegł zziajany Gabriel. Nie mógł nic powiedzieć.
- Wrogie stado - wykrztusił - Tamari....
Weszłam na górę Lwiej Skały. Zobaczyłam stado. Był tam Tamari. Zeszłam na dół. Naszykowaliśmy szeregi. Zeszliśmy. Obce stado było pod skałą.
- Przegramy - szepnęłam do Paulli. To było całe stado lwów i całe stado pum. Weszłam na skałę.
- Czego chcecie? - warknęłam
- Za to co zrobiłaś Tamariemu!
- Za wygnanie go? - zapytałam
- I za zabranie tronu i pomszczenie Tako!
- Ja?! Tamari zabrał mi tron i zabił Tako. Odzyskałam tron siłą.
Lwy z tamtego stada stanęły jak wryte.
- Ale...? Jak? - były zdziwieni i zagubieni
- Gdzie Tamari? - krzyknęłam
Uciekł razem z pumami.
- Uciekł pewnie do wąwozu zapomnienia - rzekł Gabi
C.D.N

poniedziałek, 12 maja 2014

Od Tamariego 3

- Ach... jak bolą rany - udawałem.
- Pomożemy panu - powiedziały lwy - Chodzie
Zaprowadzono nas do jaskiń. Przez jakiś tydzień przynoszono nam jedzenie. Poczuliśmy się lepiej po "ataku". Te lwy były bardzo pomocne. Obiecały mi tron stada Mary. Chcieli o niego walczyć.
- Może pan opowiedzieć jeszcze raz tą historię - prosiły lwiątka
- No dobrze, od początku - rzekłem- Mój młodszy braciszek miał być królem, ale ta Mary. Ach! Pewnego dnia zepchnęła go ze skały.
- O nie! Jak tak mogła?!
- Mary była nie obliczalna. Ale ja miałem być królem, po śmierci brata. Po jakimś czasie Mary napadła nas z gepardami. Odebrała mi władzę.
- Tak to nie było.... - usłyszałem za sobą głos.
To był Gabriel. Jako poseł. Pewnie chcieli z tym stadem pokój.
- On jest ich szpiegiem! - krzyknąłem
Lwy rzuciły się na niego. Gabriel szybszy uciekł.
- Dziś trzeba zaatakować - rzekł ich przywódca.
C.D.N

sobota, 10 maja 2014

Od Gabriela 5

Cały czas myślałem kto kradnie jedzenie. Pumy? Nie, cały teren jest osaczony zeribą. Lwy, też nie. Po co miałyby kraść swoje jedzenie? Gepardy? Też nie, one polują z lwami. Więc kto? W pewnej chwili wpadłem na zamyśloną Mary. Wpadłem na pomysł.
- Może będziecie brać kociaki na polowania? - zapytałem - Będziecie je karmić od razu.
- Dobry pomysł....
Następnego dnia lwice i ich lwiątka zebrały się przed skałą. Poszliśmy na taką jakby afrykańską łąkę. Zostawiono maluchy pod krzakiem i zaczęto polowanie. W końcu maluszki się najadły. Mary i lwice poszły na skałę, kazały nam pilnować. W pewnej chwili podszedł do nas Clayd. Maluchy miały całą antylopę.
- Co do za baobab z rysunkami? - zapytał
- Drzewo pokoleń - rzekłem
Zaczęliśmy mu wszystko tłumaczyć. W pewnej chwili odwróciłem się.
- Maluchy nie mają jedzenia.
Serio nie miały. Tylko jedna kość. Same by tyle nie zjadły...
C.D.N

czwartek, 8 maja 2014

Od Boni 1

- Kradną jedzenie - usłyszałam od Melody i Gabriela.
- Ale mi przykro. - powiedziałam do Clayda, gdy odeszli. To my kradliśmy to jedzenie. Byliśmy w tym mistrzami. A po co nam to? Liczy się wszystko np. tron, przecież się nie wyprowadzą, a my mamy żarcie i oni głodni. Podobają mi się też ich amulety. Dali by coś to my wypuścimy zwierzynę, a oni nagrodę. Na pewno ta "Mary" nie będzie chciała skazywać na głodówkę swoich mieszkańców. I ja zostanę królową. A mój brat Clayd? Jest idiotą, teraz mi tylko trochę pomaga. Wygnam go. Tą Mary i jej przyjaciół zostawię. Przydadzą się. W chwili rozmyśleń zobaczyłam lwice idące z polowania. Nic nie znalazły. Szły powoli smutne. Za nimi ta .... Mary.
C.D.N

środa, 7 maja 2014

Stado - zaproszenie

Chciałabym Was serdecznie zaprosić do stada!
http://stado-zlotej-sawanny.blogspot.com/
Naprawdę tam super :3

wtorek, 6 maja 2014

Od Paulli 1

- Jak to tylko jedna?! - zdziwiłam się
- Coś nas okradło - rzekła Mary
- Gabriel? - zaczęły mówić lwice
- Nie, na pewno nie, jest z Melody - powiedziała Mary
Poszliśmy znów na polowanie. I znów zniknęło. Działo się to kilka razy nawet w nocy. Kilka lwic pilnowało Gaba, i też znikało.
- Co teraz? - zastanawialiśmy się
C.D.N

niedziela, 4 maja 2014

Od Mary 7

Siedziałam na skale. Podeszła do mnie Melody z Gabrielem. Za nimi szły dwa nieznane mi lwy.
- Kim oni są? - zapytałam
- To Boni i Clayd. Chcą dołączyć.
Spojrzałam na lwy. Boni miała w uszach kolczyki, a Clayd dziwną grzywę. Wyglądali na buntowników, wiedziałam, że będą z nimi kłopoty, ale się zgodziłam.
- Melody, Gabriel oprowadźcie nowych.
- Dobrze
Kiwnęłam głową i zeskoczyłam ze skały. Poszłam w stronę baobabu. Było to wielkie drzewo na środku naszych  terenów. Czekały tam na mnie lwice. Miałyśmy iść na polowanie. W naszym  stadzie są kociaki, trzeba było je karmić.
- Gdzie idziemy? - zapytałam Paulli.
- Na północ.
Uśmiechnęłam się i poszłam. Po jakiejś godzinie wróciliśmy. Masa jedzenia. Zostawiliśmy je pod skałą i poszliśmy po kociaki. Gdy wróciliśmy brak mięsa! Zawsze brał troszeczkę Gabriel, ale nie tyle! Została jedna kość.
C.D.N


piątek, 2 maja 2014

Od Melody 3

Szłam z Aronem przez las. Była tam masa krzaków. W pewnej chwili wyskoczył z jednego Gabriel i krzyknął:
- Łaza!
Aron krzyknął i uciekł.
- Ale masz przyjaciela - strusia.
- Bardzo śmieszne.
- Może wybierzesz się ze mną nad wodopój? - zapytałem
- No dobra
Poszliśmy nad wodopój. Tam były nieznanie nam lwy.
- Kim oni są? -  zapytałem
- Nie wiem
Podeszliśmy bliżej.
- Kim jesteście? - rzekłem
- Boni i Clayd - odpowiedzieli
C.D.N