Siedziałam na skale. Podeszła do mnie Melody z Gabrielem. Za nimi szły dwa nieznane mi lwy.
- Kim oni są? - zapytałam
- To Boni i Clayd. Chcą dołączyć.
Spojrzałam na lwy. Boni miała w uszach kolczyki, a Clayd dziwną grzywę. Wyglądali na buntowników, wiedziałam, że będą z nimi kłopoty, ale się zgodziłam.
- Melody, Gabriel oprowadźcie nowych.
- Dobrze
Kiwnęłam głową i zeskoczyłam ze skały. Poszłam w stronę baobabu. Było to wielkie drzewo na środku naszych terenów. Czekały tam na mnie lwice. Miałyśmy iść na polowanie. W naszym stadzie są kociaki, trzeba było je karmić.
- Gdzie idziemy? - zapytałam Paulli.
- Na północ.
Uśmiechnęłam się i poszłam. Po jakiejś godzinie wróciliśmy. Masa jedzenia. Zostawiliśmy je pod skałą i poszliśmy po kociaki. Gdy wróciliśmy brak mięsa! Zawsze brał troszeczkę Gabriel, ale nie tyle! Została jedna kość.
C.D.N
- Kim oni są? - zapytałam
- To Boni i Clayd. Chcą dołączyć.
Spojrzałam na lwy. Boni miała w uszach kolczyki, a Clayd dziwną grzywę. Wyglądali na buntowników, wiedziałam, że będą z nimi kłopoty, ale się zgodziłam.
- Melody, Gabriel oprowadźcie nowych.
- Dobrze
Kiwnęłam głową i zeskoczyłam ze skały. Poszłam w stronę baobabu. Było to wielkie drzewo na środku naszych terenów. Czekały tam na mnie lwice. Miałyśmy iść na polowanie. W naszym stadzie są kociaki, trzeba było je karmić.
- Gdzie idziemy? - zapytałam Paulli.
- Na północ.
Uśmiechnęłam się i poszłam. Po jakiejś godzinie wróciliśmy. Masa jedzenia. Zostawiliśmy je pod skałą i poszliśmy po kociaki. Gdy wróciliśmy brak mięsa! Zawsze brał troszeczkę Gabriel, ale nie tyle! Została jedna kość.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz