Cały czas myślałem kto kradnie jedzenie. Pumy? Nie, cały teren jest osaczony zeribą. Lwy, też nie. Po co miałyby kraść swoje jedzenie? Gepardy? Też nie, one polują z lwami. Więc kto? W pewnej chwili wpadłem na zamyśloną Mary. Wpadłem na pomysł.
- Może będziecie brać kociaki na polowania? - zapytałem - Będziecie je karmić od razu.
- Dobry pomysł....
Następnego dnia lwice i ich lwiątka zebrały się przed skałą. Poszliśmy na taką jakby afrykańską łąkę. Zostawiono maluchy pod krzakiem i zaczęto polowanie. W końcu maluszki się najadły. Mary i lwice poszły na skałę, kazały nam pilnować. W pewnej chwili podszedł do nas Clayd. Maluchy miały całą antylopę.
- Co do za baobab z rysunkami? - zapytał
- Drzewo pokoleń - rzekłem
Zaczęliśmy mu wszystko tłumaczyć. W pewnej chwili odwróciłem się.
- Maluchy nie mają jedzenia.
Serio nie miały. Tylko jedna kość. Same by tyle nie zjadły...
C.D.N
- Może będziecie brać kociaki na polowania? - zapytałem - Będziecie je karmić od razu.
- Dobry pomysł....
Następnego dnia lwice i ich lwiątka zebrały się przed skałą. Poszliśmy na taką jakby afrykańską łąkę. Zostawiono maluchy pod krzakiem i zaczęto polowanie. W końcu maluszki się najadły. Mary i lwice poszły na skałę, kazały nam pilnować. W pewnej chwili podszedł do nas Clayd. Maluchy miały całą antylopę.
- Co do za baobab z rysunkami? - zapytał
- Drzewo pokoleń - rzekłem
Zaczęliśmy mu wszystko tłumaczyć. W pewnej chwili odwróciłem się.
- Maluchy nie mają jedzenia.
Serio nie miały. Tylko jedna kość. Same by tyle nie zjadły...
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz