poniedziałek, 12 maja 2014

Od Tamariego 3

- Ach... jak bolą rany - udawałem.
- Pomożemy panu - powiedziały lwy - Chodzie
Zaprowadzono nas do jaskiń. Przez jakiś tydzień przynoszono nam jedzenie. Poczuliśmy się lepiej po "ataku". Te lwy były bardzo pomocne. Obiecały mi tron stada Mary. Chcieli o niego walczyć.
- Może pan opowiedzieć jeszcze raz tą historię - prosiły lwiątka
- No dobrze, od początku - rzekłem- Mój młodszy braciszek miał być królem, ale ta Mary. Ach! Pewnego dnia zepchnęła go ze skały.
- O nie! Jak tak mogła?!
- Mary była nie obliczalna. Ale ja miałem być królem, po śmierci brata. Po jakimś czasie Mary napadła nas z gepardami. Odebrała mi władzę.
- Tak to nie było.... - usłyszałem za sobą głos.
To był Gabriel. Jako poseł. Pewnie chcieli z tym stadem pokój.
- On jest ich szpiegiem! - krzyknąłem
Lwy rzuciły się na niego. Gabriel szybszy uciekł.
- Dziś trzeba zaatakować - rzekł ich przywódca.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz