Stanęłam przed dziećmi. Gdy Tamari zaczął się zbliżać zaatakowała go. Padł obolały na ziemię. Zaczęły nas atakować pumy.
- Mary! - krzyknęła Keri
Wskazała łapą na stado ptaków. Były to wszystkie gatunki z Sawanny. W pewnej chwil wylądowały przed nami. Zobaczyłam tam tego ptaka, któremu usztywniłam złamane skrzydło. Od jakiegoś już czasu latał.
-Teraz będziemy kwita.
Uśmiechnęłam się
- Uciekajcie - dodał
Zaczęliśmy uciekać. Oczywiście z Penelopą. Wróciliśmy do stada. Ptaki później. Żaden na szczęście nie zginął.
C.D.N
- Mary! - krzyknęła Keri
Wskazała łapą na stado ptaków. Były to wszystkie gatunki z Sawanny. W pewnej chwil wylądowały przed nami. Zobaczyłam tam tego ptaka, któremu usztywniłam złamane skrzydło. Od jakiegoś już czasu latał.
-Teraz będziemy kwita.
Uśmiechnęłam się
- Uciekajcie - dodał
Zaczęliśmy uciekać. Oczywiście z Penelopą. Wróciliśmy do stada. Ptaki później. Żaden na szczęście nie zginął.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz