Siedziałem i zadowolony myślałem o tym, że Mary jeszcze nie wróciła.
- Pewnie nie żyje. Tam nie ma wody. - uśmiechnąłem się do siedzącego obok Kamila.
- Tato, mam pomysł... - zaczął
- Wszystkie twoje pomysły są idiotyczne - warknąłem
-Ale ten jest dobry! - zapewniał
- No to mów.
- Mary nie ma... Można teraz zaatakować stado. - rzekł
- To prawda... Szybko zwołaj wojsko. Atakujemy.
Zaczęliśmy się szykować.
- Atak po zmroku - rozkazałem - Będą wtedy zaspani.
W końcu nadeszła ta godzina. Szliśmy wolnym krokiem do skały.
Lwice już spały, a ja zaryczałem jak najgłośniej. Szybko wybiegły z jaskini. Zacząłem się śmiać. Zeszły na dół.
- Czego tu szukasz? - zezłościły się
Podszedłem do Melody i rzekłem.
- Teraz Mary ci już nie pomorze. - szepnąłem do niej.
- Czyżby na pewno?- usłyszałem znajomy głos.
Za mną stała Mary. W pełnej osobie. To nie był duch.
- Wynoście się stąd! - rozkazała.
Ja się zaśmiałem i skoczyłem na nią. Rozpoczęła się bitwa.
C.D.N
- Pewnie nie żyje. Tam nie ma wody. - uśmiechnąłem się do siedzącego obok Kamila.
- Tato, mam pomysł... - zaczął
- Wszystkie twoje pomysły są idiotyczne - warknąłem
-Ale ten jest dobry! - zapewniał
- No to mów.
- Mary nie ma... Można teraz zaatakować stado. - rzekł
- To prawda... Szybko zwołaj wojsko. Atakujemy.
Zaczęliśmy się szykować.
- Atak po zmroku - rozkazałem - Będą wtedy zaspani.
W końcu nadeszła ta godzina. Szliśmy wolnym krokiem do skały.
Lwice już spały, a ja zaryczałem jak najgłośniej. Szybko wybiegły z jaskini. Zacząłem się śmiać. Zeszły na dół.
- Czego tu szukasz? - zezłościły się
Podszedłem do Melody i rzekłem.
- Teraz Mary ci już nie pomorze. - szepnąłem do niej.
- Czyżby na pewno?- usłyszałem znajomy głos.
Za mną stała Mary. W pełnej osobie. To nie był duch.
- Wynoście się stąd! - rozkazała.
Ja się zaśmiałem i skoczyłem na nią. Rozpoczęła się bitwa.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz