środa, 16 kwietnia 2014

Od Mary 3

- Tako! - krzyknęłam przez łzy
Kochałam swojego brata. Zawsze się z nim najlepiej dogadywałam. On miał być przyszłym królem. Chyba najlepszym po moim tacie Wiliamie.
Zeszliśmy na dół. Było tylko trochę sierści.
- Tako - szepnęłam zapłakana
Wróciliśmy do domu. Rodzice byli strasznie smutni. Wezwali naszego szamana.
- A nowym królem będzie... - on zawsze wybierał króla lub królową
Siedzieliśmy w rzędzie.
- Mary!
Zdziwiłam się i o mało nie spadłam ze skały. Tamari był nie źle wkurzony, zaczął warczeć. Zaatakował mnie. Rozdzielił nas dopiero tata. Zadrapał mnie w oko. Została mi tam skaza do końca życia.
- Coś ty narobił? - zaczął krzyczeć mój tata
Mały warknął i jego też uderzył.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz